Radziejowa i Lackowa: nasze trasy, wrażenia i jedzenie po drodze — przewodnik dla zdobywców KGP
Gdzie zjeść w Beskidzie Sądeckim i Beskidzie Niskim?
- Bacówka na Obidzy
- Restauracja Lackowa
Sposób przygotowania:
Z każdym kolejnym zdobytym szczytem coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że decyzja o zdobyciu Korony Gór Polski była jedną z najlepszych górskich decyzji, jakie podjęliśmy. Stale mobilizuje do ruszenia w miejsca, do których pewnie nigdy byśmy nie trafili i pozwala odkrywać mniej oczywiste zakątki polskich pasm.
Tak było i tym razem — zdobywając Radziejową oraz Lackową, domknęliśmy cały beskidzki fragment Korony. Jakie trasy wybraliśmy, jak wyglądały podejścia i gdzie zjedliśmy obiad? Wszystko poniżej.

Radziejowa: 1. Droga asfaltowa w Obidzie | 2. Widok ze szklaku | 3. Widok na pastwisko | 4. Ławeczka z widokiem, na której chciałabym pić kawę
Radziejowa — najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego
Na Radziejową ruszyliśmy od strony Obidzy, zostawiając samochód na Parkingu pod Obidzą. Choć część źródeł podaje, że dalej mogą wjechać tylko mieszkańcy, po drodze minęliśmy jeszcze trzy parkingi — m.in. przy Bacówce oraz przy Przełęczy Obidza. Wszystkie były płatne, a na tym ostatnim znajdowała się nawet stacja ładowania rowerów elektrycznych.

Radziejowa: kilka ujęć ze szlaku prowadzącego na szczyt od Przełęczy Obidzia po Litawcową
Początek drogi nie należy do moich ulubionych – idzie się drogą asfaltową. To zawsze najmniej przyjemna część wędrówki. Zdecydowanie wolę kamienie, głazy, leśne i szutrowe drogi – szczególnie jeśli roztacza się z nich wspaniały widok i można się zaleźć wysoko, ponad koronami drzew.
Na Radziejową prowadzi czerwony szlak, który od Przełęczy Obidza staje się znacznie przyjemniejszy. Dalej czeka już typowo beskidzka mieszanka: leśna, ubita ścieżka, fragmenty z kamieniami czy odcinki z wystającymi korzeniami. Łagodne podejścia przeplatają się krótkimi, bardziej stromymi momentami. To trasa, która nie męczy monotonią — zmienia się, ale pozostaje przystępna.

Radziejowa: kilka ujęć ze szlaku
Od Przełęczy Obidza, przez punkt widokowy na Tatry, Litawcową, Wielki Rogacz i Przełęcz Żłobki, dotarliśmy na Radziejową (1262 m n.p.m.). Choć Tatry schowały się w chmurach, panorama z wieży widokowej i tak była imponująca. Na platformie znajdują się tablice z opisami szczytów, więc z przyjemnością wyszukiwaliśmy te już zdobyte i te, które dopiero przed nami.

Radziejowa: 1. Zdjęcie do książeczki Korony Gór Polski | 2. Wieża widokowa | 3. Ujęcie na szlaku | 4. Ujęcie na szlaku
Obiad w Bacówce na Obidzy
W drogę powrotną ruszyliśmy tą samą trasą, zatrzymując się na obiad w Bacówce na Obidzy. Jedzenie było naprawdę smaczne — domowe, proste, idealne po górskiej wędrówce.
Wzięliśmy zupy: barszcz z pierożkami, kwaśnicę i żurek z jajkiem.

Bacówka w Obidzy: 1. Zamówione zupy | 2. Kwaśnica | 3. Barszcz | 4. Żurek z jajkiem
W menu znajdziecie też śniadania, klasyczne dania obiadowe (schabowy, dorsz), placki ziemniaczane, bigos czy fasolkę po bretońsku. To miejsce, w którym można odpocząć, zjeść coś konkretnego i nacieszyć się spokojem okolicy.

Radziejowa: 1. Obidzia – mieć taki widok o poranku! | 2. Na szlaku z uśmiechem i aparatem | 3. Kolejny widok do kolekcji | 4. Widoków nigdy dość
Lackowa — najwyższy szczyt Beskidu Niskiego
Jeszcze tego samego dnia przenieśliśmy się do niewielkiej, spokojnej wsi Izby, skąd ruszyliśmy żółtym szlakiem w kierunku Lackowej. Do Przełęczy Beskid prowadziła szeroka, szutrowa droga — najpierw otulona polami, później łagodnie wchodząca w las.
Za przełęczą szlak się rozdziela: można kontynuować wędrówkę żółtym albo odbić na czerwony. I właśnie tu te niepozorne góry potrafią zaskoczyć. Choć Lackowa ma „zaledwie” 997 m n.p.m., czerwone podejście serwuje na krótkim odcinku około 200 metrów przewyższenia. To sprawia, że trasa staje się wymagająca: stroma, kamienista, miejscami śliska. Dodatkowym utrudnieniem jest brak jakichkolwiek poręczy — można liczyć jedynie na drzewa rosnące przy zboczu i wystające korzenie, które pomagają utrzymać równowagę.

Lackowa: 1. Pola dookoła | 2. Kojące ujęcie | 3. Przełącz Beskid | 4. Kiedy czerwony szlak staje sie stromy
Z perspektywy czasu cieszę się, że wybraliśmy tę drogę na wejście. Schodzenie nią byłoby znacznie trudniejsze, a przy deszczu wręcz ryzykowne.
Szczyt Lackowej ukryty jest w gęstym lesie — nie ma tu wieży widokowej ani szerokich panoram. To miejsce bardziej kameralne, spokojne, takie, które zdobywa się dla samej satysfakcji. Na powrót wybraliśmy zejście żółtym szlakiem, który łagodną, leśną ścieżką sprowadził nas bezpiecznie na dół.

Lackowa: 1. Strome podejście czerwonym szlakiem – mąż asekuruje syna | 2. Szczyt wśród drzew | 3. Łagodne zejście żółtym szlakiem | 4. Uśmiech
Lackowa Restauracja
Kolację zjedliśmy w Restauracji Lackowa, która mieści się w kompleksie hotelowym. To nie jest schroniskowy klimat — raczej elegancka, zadbana przestrzeń z możliwością zjedzenia zarówno w środku, jak i na zewnątrz. Na terenie znajduje się też plac zabaw, więc to dobre miejsce dla rodzin.
Na naszym stole pojawiły się: placki łemkowskie — lokalne placki z kiszonej kapusty podane z kwaśną śmietaną; bitki wieprzowe w sosie własnym z kluskami śląskimi i surówką z czerwonej kapusty oraz burger Końska Dolina — wołowina z dodatkiem czerwonej kapusty, żurawiny, rukoli, pomidora i ogórka konserwowego, podana w proziaku, oczywiście z frytkami.

Restauracja Lackowa: bitki wieprzowe z kluskami śląskimi, burger w proziaku i placki łemkowskie
To była sycąca, dobrze przygotowana kolacja, idealna po intensywnym dniu na szlaku.

Restauracja Lackowa
